title

BLOG

 

Jak szybko „robi się” ogród? Rzecz o nadzorze inwestorskim.

24 Lut 2017, by Jakub in Artykuły, FAQ, Filozofia projektowania, Prywatnie i z humorem

Na pytanie klienta „jak szybko może powstać ogród?” moja odpowiedź brzmi – „tak szybko, jak będziesz tego chciał… ale musisz naprawdę, ale to Naprawdę tego chcieć.”

Bo prawda jest taka, że –

tak szybko, jak bardzo Ci będzie na tym zależało.

 

…potrzebujesz to sobie wyobrazić?

Zilustruję odpowiedź także na wykresie:

A teraz musisz to dobrze zrozumieć.

  1. Musisz gonić Wszystkich.
  2. Jeśli mam na myśli Wszystkich – tzn. Wszystkich.
  3. Gonić Wykonawców, Dostawców i Projektanta.

Prędkość powstania ogrodu zależy od tego, jak bardzo stoimy nad (inaczej: jak dużą wywierasz presję) każdym jednym elementem procesu budowlanego, bo tym w istocie jest zakładanie ogrodu. A tam jest cholernie dużo szczegółów do ogarnięcia i spraw do dopilnowania. I każdy jeden może się wysypać. Ktoś za późno coś dowiezie, ekipa już musi lecieć dalej, spadł deszcz i narobił bałaganu… itd, itd. Oczywiście nad chmurami nie zapanujesz (chociaż musisz mieć na nie oko! to czynnik ekstremalnie często burzący organizację pracy w ogrodnictwie!!), ale nad ludźmi już możesz. I powinieneś.

Ponieważ jesteś Inwestorem, to musisz sprawować Nadzór Inwestorski nad swoją Inwestycją, czyli Budową Ogrodu.

Co to takiego?

Nadzór inwestorski, obowiązek kontroli (…) procesów budowlanych, (…)  Do jego podstawowych obowiązków należy m.in.: reprezentowanie inwestora na budowie, sprawowanie kontroli zgodności realizacji budowy z jej projektem, pozwoleniem na budowę, określonymi przepisami, obowiązującymi normami i zasadami wiedzy technicznej, sprawdzanie i odbiór robót budowlanych, potwierdzanie faktycznie wykonanych robót, a także kontrolowanie rozliczeń budowy.

Wg onet.wiem

Czyli – reprezentujesz samego siebie na budowie i musisz dopilnować swojego komfortu podczas następnych lat korzystania ze swojego ogrodu!

LAT.

Będziesz korzystał z tego ogrodu przez rok, pięć, a może i pięćdziesiąt lat.

Jak w trakcie realizacji coś spieprzą, to będziesz cierpiał długo… a pańskie oko konia tuczy.

Ale.

Jeśli będziesz:

  • stale myślał o ustalonym deadline’ie zakończenia prac
  • (przestrzegał 3 punktów z listy powyżej)
  • uzgadniał projekt ze swoim projektantem i ściągał go na nadzory autorskie
  • nie popuszczał wykonawcom w kwestii jakości – ani pracy, ani materiałów
  • zarządzał logistyką dostaw, wejść i wyjść ekip
  • miał oko na pogodę (powtarzam się, ale to ważne)
  • tolerancyjny, tj. miał świadomość, że ogród to nie łazienka i tu nigdy nie będzie wszystko jak od linijki
  • …i oczywiście stale edukował się w tematyce ogrodnictwa, wnikał w to głębiej przez cały czas!

…to uda Ci się szybko i w miarę komfortowo doprowadzić ten trudny proces do końca – a Ty staniesz się prawdziwym ekspertem od swojego ogrodu.

A jaką będziesz miał satysfakcję! 

Gwarantuję Ci, że każde wyjście do ogrodu, będzie lepsze.

Każde piwo na tarasie będzie będzie zimniejsze. 

Nigdy papieros nie będzie tak smaczny… 

Nigdy nie będzie tak pysznych ciastek…  

Reprezentacja naszego kraju nie będzie miała takich wyników… 

jak wtedy…

kiedy…

…każde drzewo będzie miało swoja historię.

Każda belka pergoli i deska tarasu będzie opowiadać historię człowieka, który sam to zbudował!

(i niekoniecznie mowa tu o tym, że machał łopatą w ziemi...).

To nie ściema.

Tak będzie.

i

Dlatego:

Mój przekaz jest prosty – 

Bądź zaangażowanym inwestorem.

To najlepsza recepta na wspaniały ogród, który będzie naprawdę dopasowany do Ciebie i będzie cieszył Cię z każdym wyjściem do niego. I jeśli przykładasz wagę do szczegółów – to też nikt nie dopilnuje tego tak dobrze, jak ty.

(powiem Ci więcej – jak to zrobisz to pokochasz pracę w tym ogrodzie! Pokochasz rośliny i ich pielęgnację… i znajdziesz w tym niezrównaną radość – oraz doskonałe hobby na stare lata!)

Ale czy jedyne rozwiązanie?

Jasne, wiem o czy myślisz –

„to jak chcę mieć szybko, to będzie mnie to kosztowało strasznie dużo wysiłku…”

„to strasznie ciężka praca ten ogród!”

NIE.

Nie musi tak być.

Możesz też zatrudnić jedną osobę, do koordynacji takiego działania. Jedną osobę, która w Twoim imieniu … będzie wykonywać całą to robotę za Ciebie!

Wyobraź sobie sytuację:

Możesz siedzisz na leżaku, a ogród sam się zrobi!

Będzie tak, jeśli zaangażujesz do tego inwestora zastępczego

Możesz wynająć jedną osobę, z którą będziesz spotykał się raz na tydzień lub dwa i omawiał wszystkie szczegóły, akceptował zmiany i resztę czasu komfortowo spędzać wg własnego uznania. Pracować, wypoczywać – co chcesz. Bo będziesz wiedział, że o tych wszystkich sprawach myśli za Ciebie ktoś inny.

Oczywiście, to kosztuje. Musisz wynająć kogoś na tyle dobrego i kochającego swoją pracę, że będzie poświęcał temu 100% swojej koncentracji. 

Poza tym… takiego zawodu jak „inwestor zastępczy w branży ogrodniczej ze specjalizacją w ogrodach prywatnych” – nie ma. Nikt nie świadczy takich usług w naszym kraju. To tak nowatorska idea, że dopiero trzeba będzie namawiać ludzi, żeby odważyli się tym zająć.

Dlatego znalezienie odpowiedniego kandydata będzie trudne.

Ale tak się składa, że znam parę osób, które spełniają kwalifikacje. I ja chętnie także bym się takiego zadania podjął.

Chętnie Ci pomogę.

Zapraszam do kontaktu.

ps.

z góry przepraszam za prostacki język oraz takiż design ilustracji w tym artykule. Walor prześmiewczy. Taki kaprys.

NO COMMENT

Sorry, the comment form is closed at this time.